now loopin’: The Killers - Move Away
Im dłużej i dokładniej coś planujesz, tym bardziej i silniej się na samym końcu rozpierdala. Zawsze.
now loopin’: Yellowcard - You and Me and One Spotlight
Do mieszkania, w którym wynajmuję pokój wprowadziła się właśnie nowa załoga - lada moment znowu zaczną się tworzyć poranne kolejki do łazienki… Ale najzabawniejsze i tak są momenty, kiedy nowi współlokatorzy po wypatrzeniu komputera na biurku pytają czy mam może instalkę win xp / m$ office. Ich miny, kiedy odpowiadam: “Uhm… Ale po co?”, sa poprostu bezcenne :P
now loopin’: DNB Arena Podcast: Majistrate and Nicol feat MC Funsta
Probowaliście kiedyś wymyślić nowe słowo, które brzmiałoby względnie jak jedno z istniejących, a nie było znane np. przez google? Ja przez literówkę w otrzymanym dziś smsie wymyśliłem “skurywatka” i “skuwyratka” (pochodne od “surykatka” :P). Swoją drogą, google nie zna słowa elektrotermofubulator - dziwne, c’nie?
now loopin’: Matthew Good - Born Losers
Otworzyłem dziś wieczorem lodówkę w poszukiwaniu czegoś do zfagocytowania. Początkowo wybór padł na owoce z puszek, ale kątem oka wypatrzyłem na drzwiczkach słoik zajebistego smalcu przygotowanego przez moich rodziców. Yup, to bylo to - chleb ze smalcem i musztarda. Do szczęścia brakowało mi jedynie chleba. Założyłem buty i skierowałem sie do C4, gdzie kupiłem to czego potrzebowałem…
- Dobra pixel, do rzeczy! Co z tymi potrzebującymi?!
Właśnie! Więc wracam sobie dzielnie z C4, a tu przed bramą jednej z kamienic stoi monitor, 15-17″, z naklejką na górze obudowy: “sprawny, dla potrzebującego :*”. Aż mi się morda uśmiechnęła, że ktoś wpadł na tak kozacki pomysł i zmontował tą akcję. Szacuneczek.
now loopin’: DNB Arena Podcast: Sigma & MC Rage
Wychodząc do pracy jak zwykle nie wyłączyłem maszyny - tym razem nie dlatego, że coś zasysałem, ale dlatego, że miałem odpalony projekt i zapisanie go + zamknięcie wszystkich appsów zajęłoby pewnie chwilę. W drodze do biura pomyślałem, że cała ta sytuacja ma jeden plus - przynajmniej nie będę rozpraszany i może uda mi się w końcu zabrać za prywatne projekty…
W pewnym momencie miranda na maszynie w pracy zaczęła robić w kółko reconnecty. Odpaliłem szybko putty’ego, wklepałem IP i moim oczom ukazały się zbawienne słowa: “login as:” ]:> I to by było na tyle z mojego zabierania się za własne projekty :P
now loopin’: Kenelis - Nobody Sees Me
Wracam po weekendzie do domu, odpalam maszynę, by nadrobić zaległości w zasysaniu seriali a tu kapa. Czego nie ruszę - no route to host. WTF?! Sprawdzam na lapie - to samo. Zmieniam pokój - rozwalone gniazdko ethernetowe. Naprawiam - cisza na linii. Może tym razem reanimacja gniazdka w ścianie się nie udała? Znowu zmieniam pokój. Sprawdzam główny switch w domu, a w nim wszystkie diody zgaszone. Podpinam lapa i zero mrugania.
Pozamiatane.
Po godzinie wpada landlord. Pytam go, czy wie co tu się wyprawia, a on tłumaczy mi, że to wina geniuszy, którzy zabrali się za naprawianie dachu. Wyjebali net w całej kamienicy. Scenka pewnie wyglądała tak:
- Stefan! Co to kurwa za druty?
- Chuj wie Roman.
- To upierdole, co?
- A chuj, tnij…
now loopin’: Feist - 1 2 3 4
Odnajdywania starych znajomych ciąg dalszy - w piątek odezwała się do mnie Emyla (aka. młody mruffkoyat), z która nie rozmawiałem już z siedem lat. Jest dobrze.
Pozostała już tylko jedna osoba do znalezienia, ale tu będzie ciężko, bo przepadł mi gdzieś zeszyt zwierający wskazówki do poszukiwań…
now loopin’: 30 Seconds To Mars - The Kill
Dzisiaj w związku z kilkoma skojarzeniami wynikającymi bez- i pośrednio z poprzedniego wpisu, wpadłem na pomysł, żeby spróbować złapać kontakt ze starym dobrym kumplem z demoscenowych czasów. W tym miejscu ukłony dla Brin’a i Page’a za google’a - dzięki takim wynalazkom robie researchu jest dziecinnie proste ;) Poszly dwa maile i msg na gadzie…
Rev, jeśli to czytasz, nie wstydź sie i odpisz ;D
Edit:
Dla zainteresowanych - Reveur się znalazł i ma się dobrze ;)
now loopin’: Fields - Song for the fields
Już drugi raz w ciągu dzisiejszego dnia dodawałem w kalendarzu event w nadchodzącym roku - raz dla stycznia i raz dla maja. I niby ogarniam swoje życie, bo to przecież jeden z dowodów na to, ale kiedy przewracałem strony, by dotrzeć do przyszłorocznego kalendarza, poczułem się jakbym mnie to w jakiś sposób przytłaczało. Ogólnie kiepskie akcje wklepywałem dzisiaj do kalendarza - może to dlatego…