Cześć, nazywam się pixel. Mam 23 lata, problemy w szkole, zastój tworczy, jazdy ze starymi, chorobę Scheuermanna, wrodzony talent do komplikowania sobie życia i... Ech, szkoda gadać...
Po prostu przejebane.
27
12

now loopin’: Smarki, Pysk, Kixnare - Kawałek o rapie

No i tak po chuju ostatnio. Dzień w dzień to samo. Gniję jak jakiś leszcz 8h przed komputerem i wszyscy wpierdalają mi się w robotę - aż się odechciewa człowiekowi tworzyć cokolwiek. Siedzę, wlepiam wzrok w róg matrycy i wyczekuje pojawienia się tam “17:00″. I tak wychodzę z biura, a we łbie myśl, że znowu dziś nic nie zrobiłem. Wracam do siebie, spoglądam na cały ten syf i czuje jak mnie przerasta. No, żeby drugi tydzień próbować to posprzątać? Przesada. Wcinam tylko na zmianę chleb z zajebistym smalcem, który przywiozłem sobie z domu i popcorn z mikrofali. Nie mam siły zrobić nic innego. Chcę się rozwijać, ale nie mam jak. Siadam przed monitorem, na którym mam tak maksymalnie zjebany obraz, że szkoda nawet wspominać. Design odpada. Więc może pokoduję? Odpalam xcode i przesiaduje nad nim kilka godzin, bo przecież to moje pierwsze podejścia z cocoą. Północ, a ja zastanawiam się “na chuj mi to wszystko? na chuj zamówiłem książkę za 130pln, skoro i tak nigdy nie będę dobrym koderem macowych apps’ów. A nawet jeśli, to na życie nimi nie zarobię, bo gdzie znajdę taką pracę?”. Mam za małe biurko, niewygodne krzesło i robię wszystko, by przy nim nie siedzieć. Najchętniej spałbym całymi dniami, ale wtedy mam wyrzuty sumienia, że bezproduktywnie przejebuję całe dnie. Prawdę mówiąc i tak przejebuję całe dnie, bo do niczego to nie prowadzi. Dzień w dzień to samo. I co z tego, że jadę do domu na święta? I tak nie wypocznę. Przejebię trochę czasu z padem w łapach, bo na bank nie zrobię nic kreatywnego będąc w Niezdobudzu. Zawsze jest tak samo, kiedy tam trafiam. I tak tu wrócę i dalej będzie tak samo. Zawsze po chuju.

linkdump