now loopin’: Bloc Party - Waiting For The 7.18
Wyłączam kompa, wychodze z biura i na dole przypominam sobie, że zapomniałem psd’ka na którym miałem popracować w domu. DAMN! Wbiegam na góre, przewalam bydle na dysk i wybiegam do domu. Prysznic, foty, lap w torbie, parasol, biegnę. 17:00. Wpadam do fryzjera, przedstawiam się, mówię, że byłem umówiony z Panią Agnieszką…
I tu się wszystko spierdoliło.
Pani Agnieszka: Najmocniej Pana przepraszam, ale miałam już umówione dwie klientki na 17:00, ale zapomniałam ich wpisać, stąd to nieporozumienie. Jeszcze raz przepraszam…
pixel: Okee, rozumiem… Jest jakaś szansa, żeby jeszcze dzisiaj się załapać?
Pani Agnieszka: Oj, dziś już niestety nie… Jutro Panu pasuje?
pixel: Yup…
Pani Agnieszka: Rano?
pixel: Zdecydowanie nie - do 17:00 pracuję. Może o 18:00?
Pani Agnieszka: Dobrze. Jutro, na 18:00 do Pani Katarzyny. Jeszcze raz bardzo przepraszam, że to tak wyszło…
pixel: chill… do jutra…
A “cut”, zaraz obok “hit” od zawsze był moim ulubionym czasownikiem nieregularnym ;>
Nigdy do końca nie pamiętam ich imion, zawsze mi się pojebią. Tak czy siak, najważniejsze, że mnie pamiętają :)
Cut vs Paste -> Paste vs Paint -> Paint vs #000000 :>